Nr. oddziału: 280 Pomógł: 5 razy Wiek: 19 Dołączył: 06 Gru 2008 Posty: 832 Otrzymał 28 piw(a) Skąd: Płock okolice
Wysłany: 22 Grudzień 10, 22:22 Ostatnie pożegnanie
Dnia 22.12.2010 roku o godzinie 20;32. Odszedł od nas do domu Ojca mój przyjaciel długoletni hodowca PZHGP Kol Ciosek Franciszek Pamiętam jak dziś gdy w roku 2007 pierwszy raz z dziadkiem szedłem na zebranie mojej sekcji , po drodze spotkaliśmy kolegę dziadka siwego niezbyt wysokiego ale za to bardzo sympatycznego hodowce był nim właśnie Franek. Na tym zebranie usiadłem na krzesełku przy stoliku a obok mnie usiadł Franek i tak siedzieliśmy razem obok siebie na każdym zebraniu.Ile razy ja w komisji z Frankiem przyjmowaliśmy gołębie, zawsze po wkładaniu śmieliśmy się że przyjeliśmy połowę gołębi z sekcji, kiedyś jak wyczerpał mi się długopis a nie było więcej w sekcji krzyknołem Franek daj mi swój długopis nigdy nie odmówił.W tym roku Franek miał problemy z noga z kolanem więc pomagałem mu w hodowli , sprzątałem gołębnik , pomagałem spisy robić , wkładałem na podloty jego gołębie śmiał się wtedy ze to twoje są to je wkładaj.W tym roku byłem u niego bardzo często Franek nie tylko był dobrym hodowcą , może bardzo dobrze nie lotował ale gołębie dawały mu dużo radości, ale był to człowiek bardzo mądry nie raz pomagał mi jak miałem złamane serce nie raz się z nim piło paliło ile czasu ja u niego spedzilem zawsze to chyba nie da sie tego policzyć. Najgorsze jest to że jak sie ostatnio z nim widziałem to obiecał mi ze się młodkami wymienimy ja mu dam jednego i on mi tez da mieliśmy plany ze razem podloty sobie zrobimy. Mówił mi że jak pójdzie do szpitala wyjdzie i będzie wszystko z nim dobrze to że zaprosi mnie do siebie i coś sobie wypijemy , niestety już tego ani ja ani on nie doczekamy. Dn 21.12.10 r dostałem telefon od kolegi z sekcji powiedział mi wtedy ze z frankiem podobno jest tak źle nie chciałem wierzyć dlatego dziś z rana przed szkoła byłem u żony Franka która mi potwierdziła to co mówił kolega. Franek bardzo cierpiał w ostatnich chwilach i bardzo cierpiała rodzina nie poznawał bliskich i stracił wzrok. Dziś po godzinie 21;00 dostałem telefon od prezesa z sekcji który powiedział mi że Franek nie żyje. Cały czas płacze nie umiem sie pogodzić z jego śmiercią ... czemu tacy ludzie jak on musza odchodzić tak wczesnie ? Franek miał 65 lat. Niech Pan przyjmie go do swojego domu.
Franku zawsze pozostaniesz w moim sercu i w mojej pamięci
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie a światłość wiekuista niechaj mu świeci niech odpoczywa w pokoju wiecznym teraz i zawsze i na wieki wiekow AMEN Dobry Lot !! [*][*][*].
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum